Katar – Jedno z najbogatszych państw na świecie

Katar – Jedno z najbogatszych państw na świecie

Katar położony jest we wschodniej części Półwyspu Arabskiego nad Zatoką Perską. Jedynym państwem, z którym graniczy jest Arabia Saudyjska. Powierzchnia Kataru wynosi 11,6 tys. kmdla porównania powierzchnia Polski jest około 27 razy większa. Katar posiada ogromne złoża ropy naftowej, jak również gazu ziemnego, dzięki czemu obecnie jest jednym z najbogatszych krajów na świecie. W 2022 roku odbędą się tutaj mistrzostwa świata w piłce nożnej. 

W lutym 2019 roku wracałem z Wietnamu do Polski mając przesiadkę w Katarze, a dokładniej w jego stolicy, czyli w Doha. Przesiadka trwała 17 godzin, tak więc miałem sporo czasu, aby zobaczyć miasto. Wylądowałem około północy. Autobusy do centrum miasta wyjeżdżały dopiero około 7:00 nad ranem, więc zdecydowałem, że prześpię się gdzieś na lotnisku. 

Po całej nieprzespanej nocy spędzonej na metalowym krzesełku lotniskowym w końcu nadszedł moment, kiedy to autobusy zaczęły jeździć do centrum, jak również zostały otwarte sklepy lotniskowe. Szybko poszedłem wymienić pieniądze na Rial Katarski i ruszyłem kupić bilet. W autobusie byłem kompletnie sam. Po wyjeździe z lotniska widoki nie były zbyt przepiękne. Było pustkowie. Natomiast już kilkanaście kilometrów dalej moim oczom ukazała się panorama mnóstwa wieżowców usytuowanych po drugiej stronie miasta. Był dopiero poranek, to też słońce budziło wszystkich i wszystko do życia. Mglisty poranek w połączeniu ze złocistymi promieniami słońca na tle kilkunastu wieżowców oddalonych o długość kilkunastu kilometrów, robiło epickie wrażenie. W tym momencie poczułem, że cieszę się, że tu jestem mimo to, iż tego nie planowałem. 

Dzień ten chciałem wykorzystać maksymalnie jak tylko się dało. Samolot do Polski był dopiero o 16:00, tak więc do wykorzystania na zwiedzanie miałem ponad 8 godzin. Doha nie jest zbyt dużym miastem, to też zadanie wydawało się łatwe. Zwiedzanie zacząłem od najdalszego punktu od lotniska, czyli od sztucznych wysp zwanych Perłą Kataru (The Pearl), które z lotu ptaka przypominają sznur pereł. Nazwa Perła Kataru nie jest przypadkowa, ponieważ przed odkryciem ogromnych złóż ropy naftowej to właśnie wydobywanie pereł było głównym źródłem dochodów budżetu Kataru. 

Przez całą dość długą drogę byłem kompletnie sam. Mój Google Maps wskazywał, że w końcu dojechałem na wyspy. Pierwsze z czym się spotkałem zaraz po wyjściu z autobusu był wielki czarnoskóry ochroniarz, który zauważył, że mam aparat na szyi i robię zdjęcia. Uświadomił mi, że nie mogę w tym rejonie robić żadnych zdjęć co trochę mnie zdziwiło, ale niech mu będzie. Był poranek, byłem na przepięknej sztucznej wyspie, ale dookoła mnie nie było nikogo. Uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie mam niepowtarzalną okazję zobaczyć wyspę, która znajduje się jeszcze w budowie. Główna droga prowadząca do samego centrum wyspy była niestety zablokowana. Pamiętam, że na samej jej środku stał czarny bocian, taki sam jak w Polsce. Zapewne Doha jest jednym z tych miejsc, do których one przylatują, gdy w Polsce robi się zimno. 

Wszędzie były wspaniałe budynki, hotele najwyższej klasy, fontanny, przepiękne parki, mnóstwo ekskluzywnych restauracji, salony Ferrari, Maserati itp. Było tam wszystko to czego potrzebują tamtejsi mieszkańcy, czyli w głównej mierze milionerzy, których w przeliczeniu na m2 żyje ich tutaj najwięcej na świecie.  

Kolejnym przystankiem była dzielnica biznesowa West Bay. Dojechałem tam tym samym autobusem co przyjechałem i również z tym samym kierowcą i tak samo jak wcześniej byłem jedynym pasażerem. Widok z bliska kilkudziesięciu wieżowców, których nie sposób szukać w Polsce robił wrażenie. Tylko jedno mnie zastanawiało, gdzie u licha byli wszyscy ludzie. Byłem w dzielnicy biznesowej, gdzie swoje biura mają wszystkie najważniejsze firmy, a na ulicach nie było kompletnie nikogo. Nie wiem co mogło być powodem. Była 10:00 rano, wtorek, gdzie zazwyczaj o tej porze ulice w innych miastach są zatłoczone, a tutaj w Doha tylko ja i wieżowce. Porobiłem kilka zdjęć i po kilkunastu minutach ruszyłem dalej. Po raz trzeci tym samym autobusem i z tym samym kierowcą. Z powodu, iż już widzimy się któryś raz z kolei, kierowca zaczął wypytywać się o podstawowe rzeczy takie o które byłem wypytywany podczas podróży kolejny raz, czyli skąd jestem i co sam robię w kraju takim jak Katar. No cóż sam nie planowałem się tutaj znaleźć, ale to już dłuższa historia. 

W końcu dotarłem do najważniejszego punktu w Doha, czyli do Souq Waqif. Nie był on tak nowoczesny jak inne miejsca, które widziałem w ciągu tego dnia, gdyż budynki które tam się znajdowały były wykonane tradycyjnymi metodami przy użyciu gliny i drewna. Po raz pierwszy spotkałem się z kobietami noszącymi abaje, czyli wierzchnie okrycie całego ciała i nikab, który zakrywa całą twarz z wyjątkiem małego obszaru na oczy, jak również z mężczyznami noszącymi kandure, czyli długą białą szatę, jak również kefije, czyli chustę na głowę. Miałem przyjemność na samym początku spotkać się twarzą w twarz z jednym z nich. Spacerując sobie spokojnie i podziwiając widoki jeden z mężczyzn widząc mnie zapytał się skąd jestem i co tutaj robię. Odpowiedziałem mu na pytania i życzył mi udanej podróży i że cieszy się, że odwiedziłem jego kraj. Było to miłe z jego strony. 

W Souq Waqif spędziłem dość sporo czasu głównie błądząc w licznych uliczkach i nie mogąc oderwać wzroku od mnóstwa kolorowych i pachnących przypraw i wszelkiego rodzaju sklepów z rękodziełami, czy też ubraniami, których nie sposób było policzyć. Wstąpiłem również do sklepu ze słodyczami i ku mojemu zdziwieniu znalazłem w sprzedaży krówki, czyli tradycyjne polskie cukierki. 

Po przepysznym obiedzie w jednej z restauracji w Souq Waif ruszyłem dalej na drugą stronę głównej ulicy, gdzie rozciągał się przepiękny widok na dzielnicę biznesową. Był tam też charakterystyczny dla Doha pomnik w kształcie ostrygi z perłą w środku. Przejście prowadziło pod ziemią. Nie było to zwykłe betonowe i ponure przejście podziemne, jak w większości miejsc, które miałem okazję zobaczyć. Wyglądało ono natomiast jak hol hotelowy w 5-gwiazdkowym hotelu. 

Przyszedł czas na pożegnanie się z tym przepięknym miejscem, którym jest Doha i powrót do Polski. Być może tu jeszcze kiedyś wrócę, gdyż Doha wydaje się być świetnym miejscem na spędzenie wakacji i oderwania się od codzienności. 

Dodaj komentarz

Zamknij menu
×
×

Koszyk