...

Szafszawan i Fez – dwa przeciwieństwa

Po kilkugodzinnej podróży z Merzuga w końcu dotarłem do „niebieskiej perły”, najbardziej niebieskiego miasta na świecie, czyli do Chefchaouen (po polsku Szafszawan). Każdy budynek podobnie jak okna, drzwi a często nawet chodniki w tym miejscu są pomalowane na niebiesko. Nie wiadomo do końca dlaczego mieszkańcy decydują się na to, aby malować swoje posiadłości właśnie na ten kolor. Jest kilka teorii dlaczego mogą oni to robić. Jedna z nich mówi, że kolor niebieski pomaga odstraszać owady, głównie komary, inna teoria tłumaczy to tym, iż kolor ten ma chronić mieszkańców przed złymi urokami, jeszcze inna z teorii mówi, że kolor niebieski jest pozostałością po żydowskich uchodźcach, którzy mieszkając tam kilkanaście lat temu zgodnie z tradycją malowali swoje budynki na niebiesko, przypominając tym samym o Bożej mocy nad nimi. Mimo, iż po czasie ludność żydowska ustąpiła miejsca muzułmanom, to tradycja malowania domów na niebiesko dalej pozostała.

Szafszawan

Miejsce to jest położone na wysokości 660m n.p.m. u stóp gór Kelaa i Meggou, które tworzą Jebel Chaouen w łańcuchu gór Rif. Ciągle mimo dużego ruchu turystycznego ta przepiękna miejscowość z zaledwie 40-sto tysięczną liczbą mieszkańców zachowuje swoją autentyczność pozostając jednym z najpiękniejszych miejsc w Maroko.

Spacerując po okolicy możemy zaobserwować codzienne życie mieszkańców spacerujących po kamiennych ścieżkach, handlujących obrazami, czy też zachęcając co krok do odwiedzenia tutejszych lokali, w których można spróbować tradycyjnej kuchni marokańskiej, czy też wypić herbatę miętową, lub spróbować soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Przyjaźni i nienachalni ludzie, oraz przyjemna atmosfera tego miejsca sprawia, że  można tutaj poczuć się naprawdę dobrze.

Strój Dżellaba

W Szafszawan spotkałem się również z mężczyznami noszącymi tradycyjne marokańskie stroje tzw. Dżellaba, jest to długa i luźna narzuta. Posiada długie i szerokie rękawy oraz kaptur zwany „cob” który chroni nie tylko przed słońcem, ale także przed piaskiem. Dzięki temu, że jest on sporych rozmiarów często spełnia on funkcję schowka na różne rzeczy, takie jak np. portfel, czy nawet zakupy. Dodatkiem do dżellaby są pantofle nazywane babouche. Babouche z kolei są wykonywane ręcznie z delikatnej skóry. Są one niezwykle lekkie i wygodne. Czubki ich mogą być zaokrąglone lub co zdarza się częściej, szpiczaste. Warto wspomnieć, że w krajach muzułmańskich rzadko kiedy spotkamy mężczyzn w krótkich spodenkach, nawet jeżeli temperatura na zewnątrz jest wysoka, gdyż według Islamu niektóre części ciała nie powinny być ukazywane publicznie. U kobiet obejmuje całe ciało z wyjątkiem twarzy i dłoni, a u mężczyzn natomiast jest to obszar od pępka do kolan, toteż prawie zawsze mężczyźni noszą spodnie bądź wspomniany wyżej dżellabat.

Szafszawan to bez wątpienia miasto kotów, iż można spotkać ich wszędzie. Koty w tradycji muzułmańskiej uważane są za zwierzęta błogosławione. Stało się to za sprawą Mahometa, założyciela Islamu, który ze wszystkich zwierząt najbardziej właśnie upodobał sobie koty. Muzułmanie uważają, że stosunek do kotów jest odzwierciedleniem podejścia do ludzi. Islam nawet nakazuje wiernym dokarmianie przynajmniej jednego bezdomnego kota, to też jest skutkiem, że w krajach gdzie wiodącą religią jest Islam możemy spodziewać się dużej ilości bezpańskich kotów na ulicach. 

Kot w Szafszawan

Spacerując po ulicach, co jakiś czas możemy natknąć się na sklepiki sprzedające rożnego rodzaju lokalne produkty. Na szczególną uwagę zasługuje w Maroko olej arganowy, nazywany złotem Maroka. Ma on bardzo szerokie zastosowanie i nadaje się zarówno do pielęgnacji ciała, jak i włosów. Na uwagę zasługuje, również naturalne czarne mydło produkowane z oliwek. Warto będąc w Maroko kupić te produkty, gdyż zapłacimy za nie o wiele mniej niż w Polsce. Przy zakupie należy pamiętać o jednej bardzo ważnej zasadzie, czyli trzeba się targować. Brak targowania często może być postrzegane jako obraza dla sprzedawcy. Jednak, gdy już zaczniemy  się targować to oznacza to, że zobowiązujemy się do zakupu produktu i każde targowanie musi zakończyć się kupnem. 

Sklep z mydłami i olejkami

Dwa dni w tym magicznym miejscu spędzonym głównie na spacerowaniu i próbowaniu tradycyjnej kuchni minęło mi bardzo szybko. Następnym miejscem, do którego się wybrałem w Maroko był jedyny w swoim rodzaju Fez, który totalnie różni się od spokojnego Szafszawan.

Przekraczając tzw. Błękitną bramę, wchodząc tym samym do największej i najstarszej medyny na świecie, wchodzi się jakby to innego świata. Od samego początku można poczuć, że panuje tam wielki chaos. Jest tłoczno i co krok jest się zaczepianym przez sprzedawców, którzy próbują Ci coś sprzedać, czy też przez naciągaczy próbujących nas oszukać oferując „darmową” pomoc w odnalezieniu miejsca, do którego się wybieramy, natomiast gdy skorzystamy z takiej usługi, to musimy liczyć się z tym, że trzeba będzie za nią sporo zapłacić, tak więc warto pamiętać, aby nie dać się na taką pomoc nabrać.  

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie miejsce, w którym miałem spędzić najbliższe dwie noce. Był to tradycyjny marokański dom tzw. Riad. Wyróżnia się on tym, iż w jego środku znajduje się podwórko, dookoła którego są pokoje. Koncepcja Riadu ma swoje pochodzenie z chęci chronienia prywatności kobiet. Po zakwaterowaniu się w hotelu wyruszyłem na zwiedzanie. Medyna to niekończący się labirynt wąskich uliczek i bardzo łatwo się w niej zgubić skręcając nie w tą stronę co trzeba, tak więc spacerując po niej trzeba uważać, szczególnie wieczorem. 

Miejscem, które chciałem odwiedzić była garbarnia i farbiarnia Chouwara. Cieżko było do niej trafić, dlatego też zapytałem miejscowe dzieci jak tam się dostać. Okazało się, że miejsce to jest już zamknięte, bo był już wieczór, ale mimo to zaproponowały mi one, że mnie do niego zaprowadzą. Nie zastanawiając się długo ruszyłem za nimi. Po jakimś czasie dołączył do nas ich tata, który otworzył mi bramę i mogłem zobaczyć to miejsce z bliska. Cały plac był wypełniony kamiennymi kadziami, w których znajdowały się różnego rodzaju i koloru substancje do zmiękczania skór, jak również do późniejszego ich kolorowania. Zapach tego miejsca nie należał do najprzyjemniejszych. Powodem tego było to, iż do zmiękczania skór używa się takich specyfików jak odchody gołębi, palone wapno, woda czy sól. Wszystko w tym miejscu odbywa się tak jak w dawnych czasach, nic nie jest zautomatyzowane i wszystko powstaje tylko dzięki sile rąk i nóg pracowników. 

Garbarnia i farbiarnia Chouwara

Fez to miejsce inne niż wszystkie jakie do tej pory widziałem. Jest to idealne miejsca dla każdego fana architektury, historii, czy też dobrego jedzenia. Będąc w Maroko na pewno warto odwiedzić to miejsce mimo, iż nie jest one tak przyjazne i spokojne jak Szafszawan.

Dodaj komentarz

Zamknij menu
×
×

Koszyk

Optimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.